Na sajcie epr.pl (w dziale downloads) pojawił raport z badania marketingowego przeprowadzonego przez firmę Edelman, które miało na celu sprawdzenie czy osoby czytające blogi są bardziej aktywni niż osoby, które blogów nie czytają.
Wyniki mówią same za siebie: w Polsce blogi czyta bardzo niewielki odsetek społeczeństwa, w związku z czym próba nie była zbyt wielka. Trudno zatem wyciągać jakiekolwiek wnioski na temat pro-aktywności czytelników blogów.
Ciekawa jest też definicja osoby aktywnej. Według autorów, osobą aktywną jest ktoś kto:
- podpisywanie się pod petycjami,
- uczestnictwa w spotkaniach poświęconych sprawom lokalnym,
- uczęszczanie na wiece i organizowanie demonstracji,
- zasiadanie zarządzie jakiejś organizacji,
- pełnienie funkcji w samorządzie lokalnym,
- pisanie listów do redakcji lub dzwonienie do radia i TV w czasie audycji na żywo,
- udzielanie się w stowarzyszeniach,
- pisanie artykułów do gazet,
- pisanie listów lub dzwonienie do polityków,
- wygłaszanie przemówień,
- pełnienie jakiejś funkcji publicznej lub ubieganie się o nią.
Jeśli to właśnie czytanie/pisanie bloga sprawia, że ktoś jest bardziej aktywny, to znaczy, że jest to ilustracja zawołania: blogs are empowering. Aczkolwiek wydaje mi się, że zachodzi odwrotna relacja przyczynowo-skutkowa: jeśli ktoś jest osobą aktywną, to czyta/pisze blogi zamiast jeśli ktoś czyta/pisze blogi, to jest aktywny.
A poza tym, teksty na slajdach wyraźnie dają do zrozumienia, że zostały przetłumaczone przez automatycznego tłumacza, albo “na szybko”, albo przez osobę, która nie ma zbyt wielkiego pojęcia o języku polskim, albo co gorsza przez osobę, która nie szanuje swoich czytelników.
Szanowni państwo z Edelmana: jeżeli tłumaczycie teksty, to tłumaczcie całość, a nie tylko część, i starajcie się tłumaczyć na polski, a nie na żargon korporacyjny.




