web2.0


Widziałem relacje z Grill IT we Wrocławiu — przemiłe, radosne spotkanie!

Nawet powinienem powiedzieć, że chciałbym tam być… może następnym razem 🙂

Do tego obejrzałem sobie niektóre wystąpienia z poprzednich grillów.

Cudne!

Wczoraj uczestniczyłem w seminarium Marketing i PR nowych firm w branży IT na Politechnice Poznańskiej. Seminarium było pierwszym odcinkiem serii programu Startup-It, który jest finansowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Większość wystąpień była naprawdę ciekawa. Najlepiej zaprezentował się Paweł Płaszczak z firmy GridWiseTech, który wprowadził dużo optymizmu, ale jednocześnie zmotywował do naprawdę ciężkiej pracy, o ile chce się osiągnąć sukces.

Ciekawostka: w siedmiu prezentacjach na tematy związane z marketingiem w firmie IT tylko raz padło słowo Blog. I to w kontekście „można mieć, ale niekoniecznie”. Zgroza!

A wypada jeszcze nadmienić, że imprezę świetnie poprowadził dr Zbigniew Krzewiński z PCSSu.

Krzysztof Skowronek napisał:

Rzut oka na kanały w agregatorze i proporcje są następujące: 4 kanały stricte informacyjne,25 tematycznych,18 blogów. Poza tym rola blogów w moich źródłach wciąż rośnie i sądzę, że ta tendencja się utrzyma.

I przypomniała mi się gra nt. Jadłospisu mediowego. Jak się gra w gry na blogach to się gra 🙂

Do dzieła panie Krzysztofie!

O rany, to jest niewątpliwie klip miesiąca: Loic LeMeur rozmawia z Jeffem Jarvisem na temat przyszłości mediów i mnóstwa innych ciekawych idei na temat fenomenu user generated content.

Dzisiaj stawiałem pierwsze kroki na Pliggu. Pligg jest generycznym open source’owym, gotowym systemem, który jest klonem popularnego digg-a. Sajty oparte na tym systemie polegają mniej-więcej na „głosowaniu” na konkretne strony internetowe, w wyniku czego strony, które mają dużo liczbę „głosów” są uznawane za ciekawe i pojawiają się w prominentych miejscach na witrynie.

Zastanawiam się nad uruchomieniem sajtu właśnie typu digg, polagającym na zbieraniu ofert z rynku nieruchomości i zatrudnienia Pligg-a do oceny ofert pod względem atrakcyjności.

Taki sajt, mianowicie RealEstateVoices, już jest zrobiony dla rynku amerykańskiego. Jest więc z kogo brać przykład. 🙂

 

Od jakiegoś czasu Amazon pozwala swoim klientom tagować produkty. Całkiem przyjemny ficzer, szczególnie z tego powodu, że można podglądać jak tagowali inni klienci oraz dlatego, że do okienka tagowania, które znajduje się daleko, daleko na dole strony można się dostać stukając dwukrotnie w klawisz ‚T’.  Na obrazku widać tagi do książki Naked Converstations, której autorami są R. Scoble i S. Israel.

Na sajcie epr.pl (w dziale downloads) pojawił raport z badania marketingowego przeprowadzonego przez firmę Edelman, które miało na celu sprawdzenie czy osoby czytające blogi są bardziej aktywni niż osoby, które blogów nie czytają.

Wyniki mówią same za siebie: w Polsce blogi czyta bardzo niewielki odsetek społeczeństwa, w związku z czym próba nie była zbyt wielka. Trudno zatem wyciągać jakiekolwiek wnioski na temat pro-aktywności czytelników blogów.

Ciekawa jest też definicja osoby aktywnej. Według autorów, osobą aktywną jest ktoś kto:

  • podpisywanie się pod petycjami,
  • uczestnictwa w spotkaniach poświęconych sprawom lokalnym,
  • uczęszczanie na wiece i organizowanie demonstracji,
  • zasiadanie zarządzie jakiejś organizacji,
  • pełnienie funkcji w samorządzie lokalnym,
  • pisanie listów do redakcji lub dzwonienie do radia i TV w czasie audycji na żywo,
  • udzielanie się w stowarzyszeniach,
  • pisanie artykułów do gazet,
  • pisanie listów lub dzwonienie do polityków,
  • wygłaszanie przemówień,
  • pełnienie jakiejś funkcji publicznej lub ubieganie się o nią.

Jeśli to właśnie czytanie/pisanie bloga sprawia, że ktoś jest bardziej aktywny, to znaczy, że jest to ilustracja zawołania: blogs are empowering. Aczkolwiek wydaje mi się, że zachodzi odwrotna relacja przyczynowo-skutkowa: jeśli ktoś jest osobą aktywną, to czyta/pisze blogi zamiast jeśli ktoś czyta/pisze blogi, to jest aktywny.

A poza tym, teksty na slajdach wyraźnie dają do zrozumienia, że zostały przetłumaczone przez automatycznego tłumacza, albo „na szybko”, albo przez osobę, która nie ma zbyt wielkiego pojęcia o języku polskim, albo co gorsza przez osobę, która nie szanuje swoich czytelników.

Szanowni państwo z Edelmana:  jeżeli tłumaczycie teksty, to tłumaczcie całość, a nie tylko część, i starajcie się tłumaczyć na polski, a nie na żargon korporacyjny.

Technorati Tags: , ,

Następna strona »